Sty 212014
 

 GMO Złoty Ryż z witaminą AZłoty Ryż – ziarno ideałów

Pod koniec lipca 2000 roku głośno zrobiło się wokół tematu genetycznie modyfikowanego ryżu.
Ryż w naszej części świata nie jest szczególnie istotnym elementem codziennego żywienia ma jednak kolosalne znaczenie w Afryce i Azji. Stanowi podstawę jadłospisu dla mieszkańców trapionych niedożywieniem.
Profersor Ingo Potrykus i Peter Beyer, niemieccy biologowie opracowali odmianę ryżu, który wzbogacony o witaminę A mógłby w sposób znaczący zmienić jakość życia wielu ludzi. Pracując na państwowych uczelniach dołożyli do zwykłego ryżu gen pochodzący z żonkila i jednej z bakterii. Sprowokowało to ryż do wytwarzania beta karotenu. Przez tą zmianę nabrał on też żółtego koloru, stąd pojawiła się nazwa ‚złoty ryż’.

Ingo Potrykus

Idealistycznie i humanitarnie
Operacja ta była projektem zupełnie humanitarnym, nie krył się zanią żaden złowrogo brzmiący koncern. Finansowała go Fundacja Rockefellera i Unia Europejska. Za sprawą przepisów unijnych wymagane było wsparcie partnera reprezentującego przemysł – tu pojawił się szwajcarski (dużą część aktywności naukowej prof. Potrykus spędził właśnie w tym kraju) koncern Syngenta.

Dołączyły też m.in. Fundacja Gatesów. Dzięki temu ryż miał być dostępny za darmo dla biedniejszych rolników i w cenach normalnego ryżu dla większych producentów. Firma Syngenta zrezygnowała z opłat za prawa patentowe.

Dlaczego witamina A?
Szacuje się, że brak tej witaminy, lub beta karotenu (czyli tzw prowitaminy A, z której organizm sam może syntezować witaminę A) może mieć negatywne skutki zdrowotne u około 250 milionów dzieci na całym świecie, głównie polegające na osłabieniu układu odpornościowego. Z tego na skutek VAD (Vitamin A Deficiency) umiera ponad 600 tysięcy dzieci rocznie, zaś 250-500 tysięcy dzieci cierpi na nieodwracalną ślepotę.

Od lat organizacje charytatywne i rządy krajów Azji prowadzą kosztowne akcje wzbogacania dostępnej żywności o witaminę A, czy to w postaci pastylek, czy to dodawanej do pszenicy lub ryżu.
Przy tak poważnych problemach ryż może stanowić wspaniały, uzdrawiający sytuację nośnik brakującego związku chemicznego.

GMO nie jest dość zielone dla zielonych
Społeczeństwo ma się bać. Ma się bać np. Genetycznie Modyfikowanych Organizmów. Nie przeszkadza nikomu to, że od kilkudziesięciu lat ‚tradycyjna’ metoda uprawy nowych odmian polega na prowokowaniu np ziarna zbóż do kolejnych mutacji poprzez naświetlanie promieniowaniem przenikliwym lub traktowaniu toksycznymi truciznami.

GMO jest wspaniałym nośnikiem strachu, choć tam są precyzyjnie projektowane zmiany.
Złoty Ryż mógłby zmienić społeczny odbiór GMO na pozytywny a to już nie jest w smak organizacjom ekologicznym.
Do walki przeciwko złotemu ryżowi włączył się więc Greenpeace.

Żeby zrozumieć skalę zrakowacenia tej sytuacji warto zestawić kilka liczb:

  • Cały projekt wprowadzenia złotego ryżu w Indiach szacowany jest na około 40 mln dolarów.
  • W samym 1999 roku Greenpeace wydał 84 mln dolarów na walkę z tym projektem (przy dzisiejszym kursie około 350 mln)
  • Koszt wzbogacenia diety dodatkami witaminy A na jedną duszyczkę przy pastylkach 4300 $,
  • Koszt wzbogacenia diety dodatkami witaminy A na jedną duszyczkę przy dodawaniu witaminy do zboża 2700 $,
  • Koszt wzbogacenia diety prowitaminą A na jedną duszyczkę w złotym ryżu 100 $

Po niemal 14 latach walka o złoty ryż nabrała tempa. W zeszłym roku po raz pierwszy z w miarę jednolicie szkalujących GMO polityków wyłamał się minister rolnictwa nazywając to zjawisko ‚nikczemną walką’. Mark Lynas – wieloletni ‚zielony’ działacz, dziennikarz i autor nagradzanych książek publicznie przeprosił za swoją walkę z GMO. Stwierdził, że kampania ta opiera się na demagogii i pseudonaukowych argumentach. Samą walkę ze rzeczonym złotym ryżem nazwał ‚niemoralną i nieludzką’.

Na podstawie artykułu ‚Wojna o złoty ryż’  Marcina Rotkiewicza. Polityka nr 1 z 27 grudnia 2013

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com