Wrz 012013
 

tatar wołowyBardzo popularna jest sprawa testu tatara jednego z polskich producentów mięsnych wykonanego przez vloggera. Podczas testu smaży on tatara udowadniając, że zachowanie koloru podczas smażenie versus odbarwienie zmielonego przez niego mięsa wołowego jest spowodowane dodawaną przez producenta chemią.
Bardzo ciekawą analizę tego testu przeprowadzają na portalu NaTemat Krzysztof Majak i Szef Kuchni w restauracji Taste Wilanów – Dominik Moskalenko.

Dominik Moskalenko

Dominik Moskalenko

Dokonali oni wspólnie analizy filmu zamieszczonego na vlogu. Najważniejszym błędem vlogera było nieprofesjonalne testowanie tylko jednego wyrobu z rynku.
Szef Kuchni przyznaje, że w przemysłowej produkcji mięsa muszą być używane środki chemiczne, dzięki którym produkt jest bezpieczniejszy i wygląda bardziej atrakcyjnie. Do kolorowania mięs używa się jednak zazwyczaj środków naturalnych pozyskanych choćby z czerwonych buraków lub kurkumy.

Smażenie tatara jest dość nieciekawym pomysłem i Dominik Moskalnego porównuje taki proces to smażenia paczkowanej szynki. Owszem, znane są dania wykonywane ze smażonego, świeżo mielonego mięsa wołowego, we Francji i Anglii takie danie nazywa się „steak hache” i podawany jest z frytkami. W Polsce najczęściej jest to zamknięty w bułce hamburger.

Steak hache

Steak hache

W oryginalnym tatarze mięso powinno być drobno siekane lub strugane. Mielenie wołowiny (w przypadku ligawy nawet trzykrotne aby mięso nie było łykowate) powoduje zmiażdżenie włókien i utlenienie, co w efekcie prowadzi również do odbarwienia mięsa podczas smażenia. Zestawienie zmielonego mięsa wołowego z paczkowanym tatarem i wykazana przez vlogera różnica kolorystyczna nie musi powodowane być dodatkami chemicznymi ale innym procesem rozdrabniania a więc i utleniania się mięsa.

Jeśli chodzi o chemię w mięsie, trzeba sobie zdawać sprawę, że produkt bez zawartości choćby popularnego glutamianu sodu, nie zostałby dopuszczony do sprzedaży z dłuższym okresem przydatności.

Produkty spożywcze sprzedawane na skalę przemysłową mogą nadawać się do spożycia po upłynięciu terminu oznaczonego na opakowaniu. Jest to zabieg, który ma celu wprowadzenie dodatkowej ochrony konsumenta oraz producenta. Trzeba by się martwić, gdyby tatar z „Sokołowa” w dniu terminu przydatności zmieniał kolor czy zapach. Obecnie na rynku spożywczym każdy konsument ma wybór czy kupić produkt pakowany i gotowy do spożycia, czy świeże składniki do zrobienia potrawy samemu w domu. Zawsze świeżo przygotowany posiłek w domu będzie bardziej wartościowy niż żywność paczkowana.

Tak więc vloger wykazał się nie tylko brakiem wiedzy o obróbce wołowiny ale, co gorsza, nie wahał się przedstawić marki producenta.

Teraz „Sokołów” pozwał Piotra Ogińskiego, który jest autorem filmu o smażeniu paczkowanego tatara na kwotę 150 tysięcy złotych. Wszystko wskazuje też, że vlogger będzie musiał zapłacić za nierzetelny test.

Cały wywiad z Szefem Kuchni Dominikiem Moskalenko na portalu Natemat.pl

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com

  One Response to “Zasada dziesięciu oddechów”

  1. Hej! Rewelacyjny artykuł, na 100% mi się przyda!