Cze 252014
 

Surowa dieta czyli raw food

raw food, czyli surowa dieta

Po żywieniu paleo na scenę wkraczają kolejni ekstremiści z grona wegetarian i wegan. Zwolennicy żywienia surowymi produktami roślinnymi budują filozofię swojej jedynie słusznej drogi na obecności enzymów w pożywieniu.

Można powiedzieć, że enzymy urastają w swym znaczeniu do rozmiarów mitycznych. Podgrzewanie produktów spożywczych do temperatury przekraczającej 40 stopni całkowicie je dyskredytuje, gdyż zabija enzymy. A enzymy są jakoby siłą życia i energii dla witarian.

Enzymy – duch święty surowej diety

Enzymy to rodzaj białkowych katalizatorów obecnych i niezwykle ważnych w każdym, żywym organizmie. Przyspieszają procesy niektórych przemian chemicznych będąc powiązanymi konkretnie z wybranymi procesami. Samo słowo enzym pochodzi od greckiego określenia ‚w zaczynie’. W XIX wieku określenie to powstało podczas badań nad zdolnością ekstraktów drożdżowych do fermentacji cukrów bez obecności żywych komórek. Wydaje się, że wyrwanie jednego z wielu elementów przemian metabolicznych, reakcji chemicznych zachodzących w ludzkim organizmie i postawienie go na piedestale tajemniczej mocy to co najmniej przesada. Surowa dieta jest chyba kolejnym, naprędce stworzonym, prostym sposobem na nakręcenie sprzedaży produktów eco (ściemy).

Nie sposób nie zgodzić się, podobnie jak w diecie paleo, że surowa dieta była ewolucyjnie najdłuższą drogą, podczas której kształtował się układ pokarmowy człowieka. Wynalazek ognia, podgrzewania i stabilizowania pożywienia to coś nowiutkiego w historii człowieka.

Nie sposób nie zgodzić się również, że surowe produkty roślinne zawierają dużo witamin powinny stanowić część normalnego żywienia zdrowego człowieka. Szczególnie, gdy cywilizacja wymusiła zmiany żywieniowe. Te zmiany wydają się być nieuniknione i zamiast patrzeć na jaskiniowców lepiej byłoby zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Rzeka czasu płynie w jedną stronę, zawrócić się jej raczej nie da. Ale napędzić klientów – wyznawców enzymatycznej teorii szczęścia zawartej w surowej diecie do sklepów eco – można.

Dlaczego jemy tyle jedzenia, które nie jest surowe?

Dlaczego gotujemy, pieczemy, smażymy lub wygrzewamy produkty spożywcze? Czy to lobby energetyczne nas do tego nakłania? Raczej nie, bo w neolicie ludzie jeszcze nie wydobywali ropy naftowej ale ogień był bardzo przydatny aby uniknąć wielu zatruć pokarmowych. Podwyższona temperatura nieodwracalnie zmienia białka. Widać to na przykładzie jaja kurzego, które ugotowane już się nie odgotuje. Do rozbicia białka na proste aminokwasy będą potrzebne enzymy trawienne, którymi doskonale dysponuje organizm człowieka. Ta sama temperatura zabija również drobnoustroje, które czasem są nam przydatne a czasem robią nam bałagan pokarmowy. Ta sama wysoka temperatura zabija również pasożyty. Oczywiście istnieje teoria, że pasożyty są czasem w dobrej symbiozie z organizmem człowieka ale dzisiejszą medycynę trudno do tego przekonać. Niektórym grubasom może tasiemiec pomógłby zrzuć zbędne kilogramy ale nie będzie to przecież akceptowalna społecznie droga odchudzania.

Poddajemy produkty spożywcze obróbce termicznej aby były bardziej bezpieczne, aby można je dłużej przechowywać. To cena niskiej ceny, to cena wysokiej produkcji. To bardzo wysoka cena a teraz za surowe, eko produkty przychodzi płacić jeszcze więcej.

Ale dlaczego eko? Przecież w sklepach jest dużo owoców i warzyw?

Bez większego logicznego powiązania surowa dieta neguje produkty przemysłowej uprawy. Wiadomo, że neguje hodowlę bo surowa dieta wyrosła z korzeni wegetariańskich. Jeśli (hipotetycznie) patrzelibyśmy na zalety handlowe, to większość eko wyrobów roślinnych jest wielokrotnie tańsza w produkcji niż ekologiczna hodowla zwierząt. Rośliny są tańsze w produkcji. Certyfikaty eko to zazwyczaj bardzo naciągnięta prawda.

Witarianie jedzą ekologiczne warzywa i owoce. To dość trudna ścieżka przy 6 miliardach ludzi na świecie. Można domniemywać, że na potrzeby sklepów ekologicznych zabraknie kameralnych gospodarstw, gdzie nie produkuje się przemysłowo, gdzie nie używa się oprysków, herbicydów, nawozów sztucznych.

Surowa dieta ulecza, odmładza, uszczęśliwia, odtruwa, zabezpiecza, uodparnia. Złośliwie można dopowiedzieć, iż niebawem będzie zasklepiała dziury w zębach i powodowała szczególny blask włosów oraz wyraziste i jasne spojrzenie.

Elementy surowej diety są bardzo ważne dla zdrowia człowieka. Nie jesteśmy jednak jaskiniowcami, siedzimy przy biurkach, jeździmy samochodami, mamy opiekę zdrowotną i jedzenie przemysłowe. Konserwanty trują nasz organizm, gotowanie zaś w najmniej szkodliwy sposób stabilizuje jedzenie i pozwala je dłużej przechować. Surowa dieta, dobra jest dla farmera, który wie co sobie uprawia idzie i zrywa świeże owoce, je świeże warzywa, orzechy. Oczywiście, że można z produktów roślinnych przygotować pełnowartościowe odżywianie. Można również z surowych produktów, przy odpowiednim nakładzie pracy i pieniędzy poukładać pełnowartościową dietę. Jeśli komuś sprawia to radość, daje szczęście to daje też zdrowie.

W życiu ważna jest równowaga

Moim zdaniem jeśli jest łatwiejsza droga, która jest skuteczna i również przyjemna to:

lepiej zredukować cukry, wyeliminować mąkę, zredukować spożycie konserwantów, ziemniaków, kukurydzy i innych zbóż. Wzbogacić jadłospis w surowe warzywa i owoce. Wzbogacić dietę o dużą dawkę ruchu fizycznego i prawidłowego wypoczynku.

Koncepcja surowej diety na razie nie trzyma się kupy, może tylko eko kupy. Jest fajnym, ciekawym i trudnym pomysłem na spędzanie czasu. Daleki jestem krytykowania stosujących ją ludzi, nawet poznałem jednego i nie sączył się z niego wegański nadczłowieczeństwa. Może być niezłym sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów i poprawę samopoczucia. Z pewnością jest rewelacyjnym pomysłem dla rozkwitających, jak grzyby po deszczu, sklepów z żywnością niby – eko.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com