Sty 292014
 

owocemorzaDo przyrządzenia posiłku potrzebujemy przede wszystkim

owoce morza.

W tym przypadku trafiły się rozebrane do naga krewetki, dwie małe sepie (większe niż przeciętne kalmary ale i tak po pocięciu wyglądają jak uszczelki), kawałki łososia, tuńczyka i morszczuka.

Nie ma co się za bardzo bać o proporcje, jak ktoś lubi więcej krewetek to ciach, jak woli rybę to rybę, to nie apteka, to domowa kuchnia.

Jeśli rybowate są mrożone to trzeba je rozmrozić, ja robię to strumieniem ciepłej wody. Szczególnie krewetki wymagają tej operacji bo cwaniaki hipermarkeciaki lubią glazurować je lodem. Jak je rozmrozimy to będzie mniej wody w daniu, szczególnie na początku duszenia zależy na lekkim przysmażeniu.
Na patelnię zdecydowanym strumieniem lejemy oliwę z oliwek. Do smażenia preferuję oliwę virgen (to drugie tłoczenie, oliwa jest bardziej odporna na temperaturę i lepiej się na niej smaży) wrzucamy 5-6 pokrojonych, lub rozdrobnionych ząbków czosnku. Pozostałem ząbki tylko zgniatamy i też wrzucamy.

Tym chytrym trikiem zyskamy dwa smaki. Rozdrobiony czosnek się przysmaży i będzie miał smak smażonego czosnku (co nie dziwi bo jest przecież przysmażony) zgniecione ząbki wrzucamy zaś razem z owocami morza. Ząbki będą teraz sączyły swój zapach i smak w trakcie duszenia. Ale nie uprzedzajmy faktów, jak mawiał Wołoszański.

owoce2Na oliwę z oliwek z czosnkiem wrzucamy krewetki i uszczelki. Trzeba teraz chwilę poczekać aż puszczą i odparują wodę. Jak krewetki się już zmniejszą i przyrumienią to wtedy dajemy trochę (tak pół szklanki) białego wina. Troszkę solimy, tak dużą szczyptę. Dodajemy słodkiej papryki, to zmienią uszczelki kolor na mniej blady, dajemy też trochę mielonego imbiru. Do tego cynamon.
Kładziemy resztę ryb i jakieś warzywo. Tu akurat trafiły się duże kawałki fasoli ale mogą być kawałki kalafiora, lub coś co wam pasuje. Tylko nie ziemniaki por favor. Por może być. Faworki nie.

Wlewamy jeszcze szklankę wina (resztę butelki zachowajcie do popijania) i ścieramy na tarce skórkę z jednej, dużej cytryny. To żółte tylko, to co pachnie, białego nie, bo gorzkie.
Teraz trochę słodkości, ja do ryby czasem daję słodko kwaśny sos tajski ale jeśli nie macie takowego to troszkę miodem doprawcie. Nie zróbcie z tego ulepku, ze dwie łyżeczki do herbaty wystarczą.
Zostawiamy na niewielkim gazie na 25-30 minut.

W tym czasie gotujemy ryż. Osobiście lubię mieszankę kilku rodzajów, jest bardziej kolorowa i ma swój smak. Lubię jak ryż jest lekko twardy i sypki.
Do tego możecie skręcić jakąś prostą surówkę, może czerwona papryka, jabłko, cebula, bazylia i marchewka?
Smacznego.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com