Sie 032013
 

FokaZrzucenie zbędnych kilogramów niezależnie od obranej drogi to kwestia utrzymania dyscypliny. Zanim zaczniemy zmuszać nasze ciało do zmian budowy warto dowiedzieć się zrozumieć kwestie dotyczące żywienia, rekreacji ruchowej oraz psychologii tycia i chudnięcia.

Bilans energetyczny jest jednym z najbardziej istotnych zagadnień modelowania swojej sylwetki.
Diety zazwyczaj ograniczają ilość energii dostarczanej do organizmu w pożywieniu. Często traci się w ten sposób fundamentalną przyjemność życia – radość jedzenia. Przykręcenie kranu z kaloriami dostarczanymi do organizmu poniżej normalnego wydatku energii będzie powodować zużywanie zgromadzonej tkanki tłuszczowej.
Niekiedy jednak diety wyniszczają nie tylko tłuszcz ale również inne tkanki, co dalekie jest już od zachowań zdrowotnych.
Dieta zyskała przez wiele lat znaczenie odmienne od pierwotnego. Dziś dieta kojarzy się z ubogim menu, które liczy kęsy, łyki, odziera odżywianie z wielu istotnych składników.
Dieta, pełnym znaczeniu to całość zachowania, aktywności, wypoczynku oraz sposobu odżywania. To także nastawienie psychiczne. Można powiedzieć sposób uzyskania dobrostanu ciała i ducha.
W takim pojęciu trzeba więc wziąć się nie tylko poważnie za menu ale także włączyć aktywność ruchową.
Samą zmianą aktywności możemy również przekroczyć wydatek energetyczny ponad pochłaniane kalorie. To również będzie powodować ubytek tkanki tłuszczowej. Mało tego, ruch stosowany z rozsądkiem dostarczy bodźców do przebudowy aparatu ruchu, do regeneracji układu krwionośnego.
Połączenie zdrowego odżywiania ze zdrową rekreacją ruchową jest już miażdżącym (tłuszcz) sukcesem. W ten sposób można szybko i skutecznie modelować swoje ciało, mając świadomość, że wzrasta też poziom naładowania akumulatora naszego zdrowia.

Psychologia tycia i chudnięcia.
Ujemny bilans energetyczny, czy to pomniejszona liczba kalorii wprowadzonych do układu pokarmowego, czy to zwiększony poprzez aktywność wydatek energii prowadzi pewną i prostą drogą do spalenia zgromadzonego tłuszczu.
Ma jednak swoją złą stronę, która jest zmorą każdego odchudzania, to jest efekt jo-jo.
Jo-jo to zabawka, która oddala się i przybliża do dłoni, zamieniając dwa rodzaje energii potencjalnej.
Jo-jo to również powrót do znienawidzonej, puszystej sylwetki niedługo po odstąpieniu od zdyscyplinowanego bilansu energetycznego.
Jak to działa? Ciało człowieka czuje się oszukane i okradane. Zmniejszona ilość pożywienia oznacza zagrożenie. Ludzka świadomość jest ewolucyjnie świeżym tworem, reszta ciała ma za sobą całą, długą drogę formowania mechanizmów obronnych.
Głód jak kontrolka w samochodzie, sygnalizuje zapotrzebowanie na pokarm. Jeśli uda nam się na jakiś czas ignorować, lub oszukiwać ten sygnał będziemy chudli. Ale organizm nam to zapamięta. Gdy tylko wrócą lepsze czasy odbuduje swoje zapasy, dla szeroko pojętego dobra. W tym pojęciu mieści się mądrość: zanim gruby schudnie to chudy umrze.
Niestety cywilizacja zepchnęła człowieka na zakręt ewolucyjny.
Zmysł smaku i węchu jest stale oszukiwany, wzrok dostarcza coraz silniejszych pokus. Przemysł generuje bogate w węglowodany produkty. Węglowodany są marzeniem normalnego organizmu, ale gdy jest ich tak dużo jak teraz, stanową wraz z tłuszczem dużo większe zagrożenie niż chudość chudego. Zanim gruby schudnie to umrze na choroby cywilizacyjne a chudy będzie się miał dobrze. Nie tylko chudy pożyje dłużej, pożyje w innej jakości.
Zobaczcie wokół siebie, czasem na siebie, jak ciężko jest grubasom. Między bajki można włożyć psychologiczne dyrdymały o samoakceptacji. Jak można akceptować niszczenie swojego ciała poprzez rozpychanie układu pokarmowego, poprzez otłuszczanie narządów wewnętrznych i zapychanie układu krwionośnego.
Jak można akceptować trudności młodych ludzi z wiązaniem sznurówek? Grubi są bardzo pożytecznymi konsumentami dla farmacji, para-farmacji, dietetyków, psychoanalityków. Ta armia żyjących z ludzkiego nieszczęścia ludzi walczy z otyłością jak dentyści z przyczynami próchnicy.
Wracając do jo-jo. Grubas zagoniony do ćwiczeń, z ustawionym jadłospisem o obniżonej kaloryczności zaczyna transformować się do sylwetki swych marzeń. Organizm czuje się zagrożony, domaga się głodem swoich ‚normalnych’ porcji. Ćwiczenia wymuszają sprawność, kondycję, wytrzymałość jak i szczupłość.
Grubas nie jest już grubasem. Patrzy w lustro i mówi sobie: to jest to! Już nie muszę się tak męczyć, będę jeść troszkę więcej.
Ale oszukany organizm zmienia sobie metabolizm, zaczyna efektywniej przyswajać budulec. Bardzo szybko grubas znowu jest grubasem. To jest jo-jo.

Jo-jo jest więc następstwem chwilowego zrywu zdrowotnego. Trzeba więc pamiętać, że zdobywanie wiedzy o żywieniu, gotowaniu, treningu to nie jest chwilowa akcja. Nie powinna więc być żadnym cierpieniem bo będziemy od niej uciekać.

Jo-jo nie pojawi się, gdy dieta w pełnym tego słowa znaczeniu, zagości na stałe w naszym życiu.

Z takiej perspektywy pomyślmy więc o głodzeniu się albo jedzeniu 1000 kcal dziennie albo o bieganiu 20 km dziennie.
Raczej będzie trudno. To jest chuda skrajność, tak jak tłustą skrajnością jest pchanie wszystkiego, co zobaczą oczy to brzucha, robiąc z niego ciągle napchany kompostownik.
Filozofia środka jest więc znów najlepszym i najzdrowszym rozwiązaniem.
Zapraszam do zapoznania się zarówno z założeniami żywieniowymi, ruchowymi oraz psychologicznymi prowadzącymi do utrzymania dobrostanu organizmu.

Dieta składa się z przynajmniej czterech elementów:

  • zdrowego żywienia,
  • zdrowej aktywności fizycznej,
  • zdrowego myślenia,
  • zdrowego wypoczynku.
Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com

  One Response to “Dieta to nie tylko odchudzony jadłospis”

  1. Świadome odżywianie wprowadza porządek w codzienny chaos.