Sie 202016
 

Zrzut ekranu 2016-08-20 o 09.32.58Ten artykuł nastraja mnie dodatkowym optymizmem. Wszystko ma sens, jest motyw, jest interes, jest zakłamanie i jest wreszcie niesamowita maszyneria stworzona przez ewolucję – człowiek. Pan Grzegorz Lelental na swojej stronie opublikował wpis, który szybko znalazł się na wielu stronach dotyczących zdrowia. Taki tekst nie mógł się nie znaleźć i na naszej stronie.

Grzegorz Lelental: „Leczenie symptomów a co z przyczyną?”

W organizmie człowieka codziennie dochodzi do powstawania komórek z uszkodzonymi DNA, tak…potencjalnie są to komórki nowotworowe.

Dlaczego więc wszyscy ludzie nie mają nowotworów ? dzieje się tak głównie dlatego, że nasz układ odpornościowy (immunologiczny) potrafi takie komórki zidentyfikować i unicestwić. Kiedy jednak układ odpornościowy danego człowieka nie pracuje prawidłowo, wtedy nie jest w stanie wykonać pracy do jakiej został stworzony, czyli nie potrafi zidentyfikować komórek nowotworowych i ich zniszczyć. Efektem tej dysfunkcji układu odpornościowego, co najczęściej jest widoczne (ale często bardzo długo nie jest widoczne) jako „guz nowotworowy”. Guz nowotworowy, który przecież nie powstał bez przyczyny jest symptomem wskazującym na to, że u takiej osoby system odpornościowy nie funkcjonuje tak jak trzeba. Dlatego można powiedzieć, że  nie istnieje „choroba nowotworowa”, lecz istnieje właśnie choroba układu odpornościowego.

Dlaczego więc medycyna akademicka z taką nieokiełznaną upartością walczy z symptomem, a nie z przyczyną ? Medycyna ta za wszelką cenę chce zniszczyć symptom, czyli guz nowotworowy. Ma tylko na to trzy sposoby: zatruć chemioterapią, przy okazji potwornie zatruwając całego pacjenta, „spalić” poprzez naświetlanie promieniami, które tak jak chemioterapia sprzyjają powstaniu nowotworów lub wyciąć guz, nigdy nie mając pewności, że wycięto wszystko co złe.

Ale co z przyczyną ?… Co z leczeniem układu odpornościowego ? Tego się nie leczy !

Continue reading »

Lip 242016
 

Miałem przyjemność (tak, nie mu żadnej ironii) przebywać przez parę dni z różnorodną grupą ludzi nastawionych na oczyszczające medytacje. Doświadczenia z tego wyjazdu stały się dla mnie inspiracją do wielu przemyśleń. Jednym z nich jest nasz wewnętrzny lęk przed podejmowaniem trudnych tematów. Obawa przed utratą iluzorycznej akceptacji danej grupy społecznej. A wszystko zaczęło się od pytania Mistrza: „…dlaczego ludzie są smutni?”

To temat rzeka. Jeszcze piękniejszy, gdy myślimy jedynie o mechanizmach a nie o winnych i nas samych jako ofiarach dopadających nas trosk. Gdy uda nam się troszkę zmienić perspektywę i popatrzeć na proces powstawania smutku, niezadowolenia, braku samoakceptacji to zobaczymy, że to jest raczej związane z naszymi społecznymi relacjami. Dopiero interakcja z grupami społecznymi prowadzi nas to odczuwania smutku, bo oczekujemy, bo dopasowujemy się, bo naginamy kark.

Nie krytykuję tu zasad consensusu, porozumienia, chodzi bardziej o o to, że robimy masę rzeczy, nieraz całkiem wbrew sobie, aby żyć w przekonaniu dobrze wykonanego zadania – oczekując w zamian akceptacji danej grupy. To trudne dla naszego samorozwoju i proste jeśli chodzi o nasz mózg społeczny. To początek problemów. Bo teraz nie można być byle jakim. Teraz trzeba być fantastycznym, trzeba być nieprzeciętnym, trzeba pokazywać rzeczy i aktywności z nami związane jako epickie…

To tylko wstęp do niedługie pogadanki na ten temat.

Maj 172016
 

Mamy dwoje oczu i dwoje uszu a tylko jedne usta – natura nie może się mylić. Obserwowanie, słuchanie i analizowanie otaczającej nas rzeczywistości prowadzi do budowania spójnego obrazu wewnętrznego – odbicia otaczającej nas rzeczywistości. Dzięki temu możemy przewidywać skutki planowanych czynności zanim je wykonamy. Dookoła zdarzają się jednak błądzące jednostki, które zamiast obserwować, wolą żerować na czyiś obserwacjach. Nie słuchają tego o co pytają, albo zapominają i nie odwzajemniają się żadną informacją.

Coś z tym trzeba zrobić. Dla zachowania komfortu życia, tych co je obserwują i budują swoją świadomość oraz tych, którzy ciągle pytając tkwią w pustce. Dla ich dobra, z miłością trzeba starać się przerwać ten łańcuch.

Sty 182016
 

rekawgipsieCo ma wspólnego nadwyrężone ramię, lęk przed odrzuceniem i niestabilność emocjonalna? Wydaje się, że to wszystko jest zupełnie różne od siebie a jednak nie. To wszystko są odchylenia od dobrostanu fizycznego i psychicznego.

Przy tychże odchyleniach usłyszeć możemy różne zalecenia. Odnośnie ramienia zupełnie co innego powie lekarz internista a co innego wykwalifikowany rehabilitant.

Uogólniając przedstawiciel służby zdrowia każe rękę prześwietlić i unieruchomić. Ręka jest osłabiona, więc ochrona przed urazami faktycznie jest wskazana. Ale zabiegi rehabilitacyjne takie jak masowanie, chłodzenie lub rozgrzewanie, stosowanie maści – to przecież nie urazy. To poprawienie warunków, w których organizm będzie mógł wrócić do swojej homeostazy. Gdy unieruchamiamy taką rękę, wraz z upływem czasu zanikają mięśnie, degenerują się nieodżywiane stawy, ręka robi się coraz bardziej niesprawna. Wydaje się więc formą sabotażu osłabianie zamiast wzmacniania.

Continue reading »

Sty 082016
 

Bardzo trafnie opisane zjawisko, które większości z nas nie jest obce. Być może doświadczamy go z różnych punktów widzenia, ale na pewno jest obecne w dzisiejszej rzeczywistości. Wpis krąży po FB, w języku angielskim i ma już ponad 4 mln lajków. Coś więc musi w nim być. Postaram się przedstawić w miarę rzetelnie, o co chodzi, lecz posługujących się prostym językiem angielskim odsyłam do oryginalnego tekstu, którego autorem jest Tim Urban.

lucynaPowiedzcie cześć Lucynie,

Lucyna należy do Generacji Y, pokolenia urodzonych pomiędzy późnymi latami siedemdziesiątymi a połową lat dziewięćdziesiątych. Zalicza się także do kultury yuppie stanowiącej wielką część Generacji Y. Autor dla tej właśnie grupy stworzył unikalną nazwę. GYPSYs (Gen Y – Protagonists & Special Yuppies) która, jest trudna do odtworzenia po przetłumaczeniu na język polski – Generacja Y Przodownicy & Specjalni Yuppie. Dlaczego jest trudna do przetłumaczenia? Gdyż Gypsys to także cyganie. Obiegowo przyjęte jest, że społeczność ta nie para się zbytnio pracą, kojarzą się bardziej z drobną przestępczością i tkwieniem poza ramami zwykłego społeczeństwa. Dalej więc będę używał akronimu przygotowanego przez autora, lecz proszę pamiętać, że zbieżność z cyganami raczej nie jest przypadkowa ;). Wydaje mi się, że podobnie można traktować oryginalne imię Lucy, które brzmi dość zbieżnie z looser o znaczeniu przegrany, cienias. Nie znalazłem w głowie żadnego polskiego imienia o podobnym wydźwięku więc powstała Lucyna.

A więc Lucyna cieszy się życiem GYPSY i zawsze jest bardzo zadowolona z bycia Lucyną. Jednym problemem jest jednak to, że:

Lucyna jest cokolwiek nieszczęśliwa.

Continue reading »

Sty 072016
 

objawy chorob zapisane na twarzyNa stronie psychologiawyglądu.pl Diana Nowek w niezwykle interesujący sposób pisze o niektórych, widocznych na twarzy sygnałach. Choroby, zanim osiągną stan, w którym pojawi się ból lub znaczne obniżenie komfortu życiowego mogą być już wcześniej dostrzeżone jeśli wiadomo gdzie patrzeć i jakie oznaki odczytać. Dla zwolenników medycyny zachodniej może wydawać się to podobne do magii, jednak tradycyjna chińska medycyna w bardzo podobny sposób opisuje zależności pomiędzy problemem a jego odbiciem zewnętrznym na twarzy, w oczach, czy na języku. Odczytywanie z twarzy objawów chorobowych to patofizjonomika – niezbyt popularna nauka, co mogę sądzić choćby po tym, że w trakcie pisania wyraz podkreśla się jako błąd 😉 Mało tego, takiego hasła nie ma jeszcze na Wikipedii. Ale wujek Gógiel już wyszukuje całkiem ciekawe artykuły na ten temat.

Pozwolę sobie przekopiować pewien fragment a zainteresowanych dalszą lekturą odesłać na stronę autorki, która zdecydowanie jest warta odwiedzin. Linki do obu wpisów autorki znajdziecie na samym dole. Czytając to dość obszerne zestawienie zwróćcie proszę uwagę na to, że duża część informacji krąży w powszechnym użytkowaniu. Niejednokrotnie spotykamy się z fragmentami tej wiedzy. Starsi pacjenci na pewno też pamiętają, że dawno temu lekarz internista podczas wizyty oglądał język. Język jest ważnym oknem, które w chińskiej medycynie pozwala na doprecyzowanie diagnozy choroby.

 

Anemia:

  •     bladość twarzy,
  •     brązowe zabarwienie
  •     dolnej powieki,
  •     perłowe zabarwienia białkówki oka
  •     perłowe zabarwienie zębów
  •     bladość małżowin usznych
  •     zajady w kącikach ust
  •     uczucie pieczenia języka
  •     język gładki, czerwony

Continue reading »

Sty 312015
 

Zrzut ekranu 2015-01-31 o 12.04.16Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył dość bolesną karę na nieuczciwego producenta masła. Firma Masmal Dairy przez kilka lat fałszowała swoje wyroby dodając tłuszcze roślinne do produktów mlecznych. Takie mieszanki sprzedawane były pod nazwą masła.

Masło to tłuszcz jadalny w postaci zestalonej otrzymywany ze śmietany mleka krowiego (także koziego lub owczego). Nazwa masło jest zastrzeżona dla produktów bez domieszek tłuszczów roślinnych o zawartości 80-90% tłuszczu mlecznego. Continue reading »

Sty 192015
 

zanik tkanki tłuszczowej

Słyszeliście kiedyś o chorobie, która nazywa się lipodystrofia? Pewnie nie, skoro nawet słownik bloggerowego wujka G podkreśla mi to na czerwono.

To rzadka choroba polegająca na miejscowym lub ogólnym zaniku tkanki tłuszczowej. Jej przebieg może być dość szczególny i zaczynać się od twarzy, postępować w dół.

Czasem może być połączona z otyłością. I tak górna część ciała jest zabiedzona a na dole buchają fałdy zgromadzonego tłuszczu. Co ciekawe wiąże się ją z uodparnianiem się organizmu na insulinę. U diabetyków może wystąpić miejscowy objaw, tam gdzie najczęściej robią sobie zastrzyk insuliny. Ale nie o diabetykach (no prawie nie) będę teraz pisał.

Jeśli dochodzi do sytuacji, w której połowa ciała jest otyła a połowa wychudzona to obalona zostaje jedna z najbardziej niebezpiecznych teorii zachowania zdrowej sylwetki ciała. Ta teoria promowana od czasu przekrętu węglowodanowego wpycha w wyrzuty sumienia lub poczucie głodu wszystkich dbających o zdrowie wg zbożowej piramidy żywienia.


Continue reading »

Sty 082015
 

strasznikJeśli bylibyście producentami broni to co dawałoby wam poczucie stabilizacji? No oczywiście byłby to stały konflikt zbrojny. Podobnie dla farmacji źródłem zysku jest stałe leczenie. Utrzymywane na przewidywalnym poziomie. Zagrożeniem tego idealnego układu jest brak choroby lub jej wyleczenie. W obu przypadkach oznacza to brak zysku.

Salomonowym rozwiązaniem jest więc wykreowanie choroby, która się nie będzie  kończyła i która nawet nie istnieje w rzeczywistości. Ma istnieć w świadomości kupujących nań lekarstwo. Najlepiej, aby to był jakiś suplement. Sprawa niby trudna ale…

Kreujemy wroga. Oto i on. Cholesterol. Jest zabójczy, jest straszny, tak straszny jak Strasznik s Texasu. Istnieje w świadomości, w lękach, tak jak postać z filmu. To iluzja. Continue reading »

Gru 142014
 

unemploymentW zeszłym roku Polska wyprzedziła inne kraje Unii Europejskiej. Nie chodzi jednak o wzrost gospodarczy a o odsetek młodych ludzi, którzy się nie uczą, nie pracują i nie podnoszą swoich kwalifikacji.

NEET Not in Education, Employment or Training to określenie dla ludzi, którzy są zupełnie bierni na rynku pracy. Według Eurostatu w grupie wiekowej 15-29 lat średnia dla UE wyniosła 15,9% Polska nieznacznie więc wygrywa ze swoimi 16,2% Continue reading »